Zadzwoń, jak dojedziesz – książka miażdżąco prawdziwa

Zadzwoń, jak dojedziesz - recenzja

Dla naszych rodziców zawsze będziemy dzieciakami. Nie ważne, że już dawno mamy własne mieszkania, że płacimy ZUS i że na własną rękę umiemy sobie ogarnąć życie. Dla nich zawsze będziemy małymi smarkami, którzy potrzebują opieki. I tacy właśnie byli Wanda i Ryszard, których poznałem w najnowszej książce Jakuba Bączykowskiego.

W trzecią rocznicę śmierci mamy dzieciaki zjeżdżają do taty, żeby skonsumować kolację i powspominać mamę. Takie ciepłe rodzinne spotkanie. W jego malutkim wrocławskim mieszkaniu pojawiają się: Mateusz ze swoim chłopakiem (tak, tak geje), Ania z mężem i dzieckiem, oraz najstarsza córka Renata. I co miało być takie przyjemne, rodzinne, z zapachem rosołu i babcinych pierniczków, szybko okazuje się sztywną, napiętą atmosferą. A wszystko obraca się wokół tematu, znanego każdemu: “co zrobić z ojcem?”. Właśnie… Problem. Czy tak to w życiu postrzegamy?

Opieka nad schorowanymi wapniakami jest dla nas obowiązkiem, który psuje nasze ułożone życiowe plany. Wycieczka w weekend przez pół miasta do ojca, żeby mu w końcu wymienić tę cholerną żarówkę? Większość tak właśnie to widzi.

Książka Jakuba Bączykowskiego jest miażdżąco prawdziwa. Tak prawdziwa, że wytrąciła mnie z butów, postawiła obok i wywołała lawinę łez. „Zadzwoń, jak dojedziesz” to… no, kurwa, emocjonalny rollercoaster, jak to się banalnie mówi. Czytałem i musiałem robić sobie przystanki, żeby złapać oddech. Jakbym na własnej skórze poczuł tę starość, samotność, zagubienie.

Mówi się, że starość się temu na górze nie udała. I autor pokazuje to z precyzją chirurga – jak stary człowiek męczy się z najprostszymi czynnościami, a najgorsze, co go spotyka, to samotność. Samotność starych ludzi to nie tylko brak bliskich, ale też izolacja, która przychodzi z wiekiem – w tym przypadku odejście Wandy zostawiło w sercu Romana taką dziurę, że można by w nią wsadzić galaktykę. Nagle nie ma nikogo, kto obejrzałby z Tobą serial i dbał o to, co wjeżdża na stół na śniadanie. Nie ma kogoś, kogo można dotknąć, żeby wiedzieć na pewno… że jest. A dzieciaki? Niby mieszkają blisko, jak te Romana, ale są tak zajęte swoim zabieganym życiem, karierą, awansami, że nie mają czasu nawet na wypicie herbaty.

Autor trafnie pokazuje, jak to osamotnienie rozwala psychikę i ciało. Starzy ludzie czują się jak zbędny mebel z Ikei, który tylko zajmuje miejsce, a ich potrzeby? Who gives a fuck. Długotrwała izolacja to prosta droga do depresji, a nawet do szybszego wykitowania. To przestroga dla nas – nie zapominajmy o starych ludziach, każda rozmowa, każde spotkanie ma znaczenie. Nie chcesz być kiedyś tym dziadkiem, do którego nikt nie dzwoni!

„Zadzwoń, jak dojedziesz” to nie tylko historia o starości, ale też o miłości i rodzinie, i o tym obowiązku, który każdy z nas powinien czuć w bebechach, że trzeba dbać o bliskich. Samotność starych ludzi to problem, który nie może być ignorowany – trzeba wziąć dupę w troki i zacząć działać, żeby stworzyć świat, w którym starzy czują się potrzebni.

Urzekła mnie w tej powieści taka smutna, przenikliwie prawdziwa rzeczywistość. Żyjemy od weekendu do weekendu, od jednej wypłaty do drugiej, od awansu do awansu. I to nasze rodzinne życie jest spychane gdzieś na margines, jak zeschnięte kwiaty. A przecież na co dzień myślimy, że wszystko przed nami, że zdążymy jeszcze zadzwonić, że zdążymy pogadać, że będzie jeszcze czas na te wspólne chwile. Ale czasu mamy tylko tyle, ile nam zapisano. Jak będziesz miał 80 lat, to nie nadrobisz tych wszystkich momentów, które przespałeś.

Życie, generalnie, charakteryzuje się długimi okresami nudy – praca, dom, Netflix, sen i tak w kółko, jak w tym kołowrotku. Ale czasem otwierają się okna na zmiany. Nie wykorzystasz – żałujesz.

Tak jest z dziećmi – jak nie zbudujesz więzi w odpowiednim momencie, to później już się nie uda, choćbyś się zesrał. Dzieci akceptują świat stworzony przez dorosłych, a potem powielają go jak kserokopiarki.

Okno na rodzinną miłość też się zamyka**.**

Trzymasz w ręku telefon i zastanawiasz się, czy zadzwonić do mamy? do taty? Czy powiedzieć, że ich kochasz? Zadzwoń. Bo przyjdzie chodzi dzień, gdy odbierzesz telefon i usłyszysz: “Twoja mama miała zawał. Nie zdążyliśmy jej uratować.”

I nagle świat się zatrzymują. I nagle wszystkie te “ważne rzeczy” przestaną mieć znaczenie. I nagle wszystkie odkładane rozmowy, przełożone spotkania, niewypowiedziane “kocham cię” – stają się ciężarem, który ciężko będzie z siebie zrzucić.

Rodzice nie są wieczni. Starość nie jest zarezerwowana tylko dla innych. Śmierć nie pyta, czy masz czas się pożegnać.

I o tym właśnie jest „Zadzwoń, jak dojedziesz”. Żebyś zrozumiał, zanim będzie za późno. Żebyś zdążył być obecny w życiu swoich najbliższych. Nie kiedy będziesz miał czas. Nie kiedy będzie ci wygodnie. Ale teraz. Natychmiast.

Polecam Wam tę powieść serdecznie.

Można ją kupić na taniaksiążka.pl

Jak poznałem twórczość Jakuba Bączykowskiego?

Właśnie czytając książkę pt. “Zadzwoń, jak dojedziesz” autorstwa Jakuba Bączykowskiego, poznałem jego twórczość. Ta powieść stanowi doskonałe wprowadzenie do jego literackiego świata, w którym autor z precyzją maluje portrety postaci zmagających się z codziennymi wyzwaniami. Język wypowiedzi występujący w jego książkach doskonale uchwytuje codzienny język i relacje między bohaterami, co wzbogaca odbiór jego powieści oraz ukazuje emocje i dynamikę rodzinnych interakcji.

Książka należy do gatunku literatury kryminalnej i z opisu treści zapowiada się interesująco. Jednakże, oprócz intrygi kryminalnej, zawiera także głębokie refleksje na temat relacji rodzinnych i obowiązku opieki nad starszymi rodzicami, co czyni ją unikalnym dziełem w swoim gatunku.

W nadanym książce tytule “Zadzwoń, jak dojedziesz” zastanawiałem się, który z bohaterów jest twardy, wrażliwy, cierpliwy. Każda z postaci wnosi do historii coś wyjątkowego, a ich cechy charakteru są umiejętnie splecione z fabułą, tworząc bogaty obraz ludzkich emocji i dylematów.

Czytając, te słowa odnosiłam cały czas wrażenie, że Ryszard wciąż tęskni za żoną i darzył ją miłością. Jego tęsknota jest jednym z kluczowych elementów powieści, który skłania czytelnika do refleksji nad utratą bliskich i znaczeniem miłości w życiu. To uczucie jest nie tylko osobistym dramatem Ryszarda, ale też uniwersalnym przesłaniem o wartości bliskości i wspólnych wspomnień.

Relacje rodzinne w obliczu straty

Książka “Zadzwoń, jak dojedziesz” autorstwa Jakuba Bączykowskiego porusza temat złożoności relacji rodzinnych w obliczu straty. Główny bohater, Ryszard, jest wdowcem, który nigdy nie pogodził się ze śmiercią swojej żony. Jego dzieci, Mateusz, Ania i Renata, każde z innym bagażem emocjonalnym, muszą zmierzyć się z pytaniami o odpowiedzialność i opiekę nad swoim ojcem.

W trakcie dyskusji dotyczącej opieki, która miała być chwilą ciepła i wspólnoty, wypływają nieprzyjemne wspomnienia z dzieciństwa. Książka zachęca do refleksji nad tym, jak ból i tęsknota mogą prowadzić do konfliktów. Emocje, które dominują w interakcji dzieci, są niepewne i zmienne. Każde z nich ma swoje własne życie, swoje problemy, a obowiązek opieki nad starym samotnym ojcem staje się dla nich trudnym wyzwaniem.

Bączykowski pokazuje, jak opuszczenie domu rodzinnego mieli różny wpływ na każde z dzieci. Najstarsza córka Renata, która zawsze czuła się odpowiedzialna za rodzinę, teraz musi zmierzyć się z ciężarem, który spoczywa na jej barkach. Mateusz, zmagający się z własnymi problemami, i Ania, próbująca pogodzić życie rodzinne z opieką nad ojcem, również muszą znaleźć sposób na pogodzenie swoich obowiązków.

Książka porusza temat odpowiedzialności i opieki nad rodzicami, zwłaszcza w sytuacji, gdy dzieci opuszczają dom rodzinny. Autor zwraca uwagę na wagę kontaktu rodzinnego i potrzeby poświęcania czasu dla rodziny. Książka “Zadzwoń, jak dojedziesz” jest lekturą, która skłania do refleksji nad tym, co naprawdę jest ważne w życiu.

Wartościowe lekcje z książki:

  • Książka uczy nas, że w życiu cenne są chwile spędzone z rodziną.
  • Ważne jest cieszyć się tym, co się ma, a nie być tylko obserwatorem patrzącym z bliska na sytuacje, które można zmienić.
  • Książka uczy nas, że każdy z nas po jakimś czasie analizuje, jakie były relacje z osobą bliską.
  • Ważne jest uświadamiać sobie, za co najbardziej ją lubiliśmy, a jakie cechy charakteru lub osobowości – pozytywne lub negatywne – przeszkadzały nam w niej.
  • Książka uczy nas, że miło jest, kiedy wyciąga się z miłością pomocną dłoń do osób samotnych.

Książka “Zadzwoń, jak dojedziesz” jest powieścią, która może uświadomić czytelnikom wartość czasu spędzanego z rodziną. Zachęca do refleksji nad tym, jak ważna jest umiejętność słuchania i zrozumienia drugiego człowieka.

Emocje i ich wpływ - dyskusji dotyczącej opieki

Książka “Zadzwoń, jak dojedziesz” to głęboka analiza emocji, które towarzyszą każdemu z nas w obliczu straty. Autor z niezwykłą wrażliwością ukazuje zawirowania, które mogą zrodzić się w relacjach między bliskimi. W miarę jak czytelnik zagłębia się w historię, odkrywa, jak różnorodne i intensywne mogą być uczucia towarzyszące utracie bliskiej osoby. Bączykowski z precyzją opisuje nie tylko smutek i ból, ale także subtelne niuanse, jakimi są wyrzuty sumienia, żal, a także nadzieja na pojednanie.

Książka zachęca do słuchania i zrozumienia drugiego człowieka. W relacjach rodzinnych, gdzie często dominuje rutyna i codzienne obowiązki, łatwo zapomnieć o tym, jak ważne jest prawdziwe zaangażowanie i empatia. Autor podkreśla, że słowa mają moc uzdrawiania, a umiejętność słuchania może być kluczem do odbudowywania więzi. W świecie, gdzie komunikacja często sprowadza się do krótkich wiadomości i pośpiechu, książka przypomina o wartości głębokich rozmów i autentycznego zrozumienia. Korzenie sięgają wspólnych dziecięcych wspomnień, które często są źródłem napięć i konfliktów w rodzinie.

Emocje są ważnym elementem w relacjach rodzinnych. Bączykowski pokazuje, jak różne osobowości i doświadczenia życiowe wpływają na sposób, w jaki bohaterowie radzą sobie z trudnymi sytuacjami. Każda z postaci wnosi do historii unikalne spojrzenie na miłość, stratę i obowiązki wobec rodziny. Ryszard, główny bohater, nie ma zbyt wielu wymagań wobec dzieci, co sprzyja budowaniu silnych więzi rodzinnych. Książka staje się przestrzenią do refleksji nad tym, jak nasze własne przeżycia i emocje kształtują relacje.

Wartościowe lekcje na przyszłość

Książka “Zadzwoń, jak dojedziesz” podnosi istotne pytania o nasze obowiązki wobec rodziców. W kontekście starzejącego się społeczeństwa, temat opieki nad starszymi nabiera coraz większego znaczenia. Powieść zachęca do zastanowienia się nad tym, jak nasze codzienne wybory wpływają na bliskich i jak możemy lepiej wspierać ich w trudnych momentach, zwłaszcza po opuszczeniu domu rodzinnego mieli.

Książka zachęca do przemyślenia własnych relacji rodzinnych. W dobie natłoku codziennych obowiązków, łatwo zapomnieć o tym, co naprawdę ważne. Autor pokazuje, że relacje z najbliższymi są fundamentem, na którym budujemy nasze życie. Opisuje, jak ważne jest pielęgnowanie tych więzi i jak bolesna może być ich utrata, szczególnie gdy na dzieciach spoczywa obowiązek opieki nad rodzicami.

Wartości, które przekazujemy sobie nawzajem, są ważne w życiu. Książka ukazuje, jak miłość, zrozumienie i wsparcie mogą odmienić życie człowieka. Wspólne chwile, rozmowy i gesty ciepła są bezcenne i mogą stać się źródłem siły w trudnych czasach.

Książka “Zadzwoń, jak dojedziesz” jest lekturą, która skłania do refleksji nad tym, co naprawdę jest ważne w życiu. Autor zadaje pytania o to, co zostawiamy po sobie i jakie wartości chcemy przekazać kolejnym pokoleniom. To opowieść, która przypomina, że w natłoku codziennych zadań nie wolno zapominać o bliskości rodziny i docenieniu obecności bliskich.

Podsumowanie

Książka “Zadzwoń, jak dojedziesz” to wzruszająca historia o samotności i trudnościach rodzinnych.

Autor stworzył fikcyjną postać pana Ryszarda Sobieskiego, wdowca i ojca trójki dorosłych dzieci. Pan Ryszard, jako centralna postać, uosabia wiele cech, które czytelnicy mogą odnaleźć w swoich bliskich – jego życie pełne jest smutku, ale i nadziei na lepsze jutro. Konflikt rodzinny, w którym rodzeństwo dyskutuje o opiece nad starym samotnym ojcem posuną, staje się kluczowym elementem fabuły, wzbudzając emocje związane ze wspomnieniami o zmarłej matce.

Pan Ryszard pisze listy do swojej zmarłej żony, co jest smutnym i wzruszającym obrazem. Listy te stają się jego jedyną formą komunikacji z przeszłością, próbą zachowania wspomnień i miłości, która nie zniknęła wraz z odejściem żony.

Książka pozwala zrozumieć, że samotność może być straszną trwogą i jej konsekwencje są często dramatyczne. Historia pana Ryszarda pokazuje, jak ważne jest wsparcie bliskich i jak trudne może być życie bez niego. W kontekście współczesnych wyzwań, książka przypomina o wartości rodzinnych więzi i konieczności pielęgnowania relacji, zanim będzie za późno. Przez pryzmat życia Ryszarda, czytelnicy mogą zastanowić się nad własnymi relacjami i tym, jak mogą wspierać swoich bliskich w trudnych chwilach. Autor umiejętnie potrafi zrelacjonować język wypowiedzi występujący w codziennych interakcjach rodzinnych, co ma kluczowe znaczenie dla odbioru emocjonalnego książki.

Podziel się na social mediach

Facebook
X
LinkedIn
Pinterest
Threads

Jestem debiutantem, a to nie jest zwykła historia.
To nie wattpadowa fikcja, to debiut oparty na faktach.
Wierzę, że ta książka coś w Tobie zmieni.